martedì 1 settembre 2015

Denmark Part 2

L’ultima volta ho scritto, che questo paese è pieno di fiori, molto colorato. E tutto è giusto (allego le foto per confermare della tesi).

* * * * * * * * * * *

Pisałam ostatnio, że to kraj pełen kwiatów, bardzo kolorowy. I to się zgadza (parę fotek na potwierdzenie tej tezy).



Dell’architettura della città non voglio scrivere tanto e non allego tante foto, faccio vedere alcune per accontentare l’occhio. 
Ma non ho scritto nulla sullo shopping … ci sono tantissimi negozi con il design scandinavo, da tutte le parti si trovano le bandiere danesi (mi sono piaciute tantissimo, sono lunghe e strette e sono vicino ad ogni casa, si vede che per la gente danese è una cosa molto importante).
Avevo già pronti i miei programmi su che cosa vorrei vedere e comprare, naturalmente tutto in tempo a disposizione, per non infastidire gli altri partecipanti al tour (la parte femminile del gruppo mi ha sostenuto).
E così ho programmato che mi compro qualcosa di ceramica da Green Gate … quanto ho camminato, quanto ho girato, quanto ho cercato … veramente non ci credevo che alla fine non si trovava questa marca. Ci sono solo i piccoli negozi, che hanno qualcosa, ma niente di questo che ho cercato … che bruttissima sorpresa.

* * * * * * * * * * *

O architekturze, zabudowie miast nie będę się rozpisywać i nie będę was zasypywać zdjęciami, rzucam parę fotek tak “dla oka”. Ale nie pisałam nic o shoppingu, sklepów z designem skandynawskim co nie miara, wszędzie duńskie flagi (to mi się akurat bardzo podobało, długie wąskie flagi przy domach, widać, że duńscy obywatele zwracają bardzo na to uwagę).
Miałam swoje plany, co chce zobaczyć, co chce kupić, oczywiście w miarę wolnego czasu, żeby nie dręczyć innych uczestników wycieczki (choć żeńska cześć grupy bardzo mnie wspierała). I tak to sobie zaplanowałam, że kupię sobie coś ceramicznego z Green Gate … co ja się nachodziłam, najeździłam, naszukałam … nie mogłam uwierzyć, że właściwie tej marki tam nie ma. Są jakieś małe butiki, które coś tam mają w ofercie, ale oczywiście nie to co chciałam … moje rozczarowanie było wielkie.


Alla fine dell viaggio, ho trovato un piccolo negozio (veramente molto carino, ben arredato) e per consolarmi ho comparto qualche tovagliolo e dei piccoli cucchiaini di ceramica (anche le mie amiche le ho viste molto innamorate con questa marca), e ho finito le mie ricerche con una forte promessa, che in Polonia faro un grande shopping perché già ho trovato un buon e-shop e mi comprerò tutto quello che voglio, punto e basta. Il problema è questo : loro hanno troppe cose, che ti fanno venire mal di testa, e alla fine è molto difficile scegliere. Ma non si può avere tutto :)))
Già da questo giovedì potete vedere il mio nuovo DIY inspirato dal mio viaggio in Danimarca, spero che a voi piaccia.
Tanti saluti
* * * * * * * * * * *

Na końcu trasy znalazłam mały butik (zresztą cudownie urządzony z pięknymi regałami) i na otarcie łez kupiłam serwetki i  ceramiczne łyżeczki (moje koleżanki tez urzekła ta firma) i zakończyłam poszukiwania z mocnym postanowieniem, że w Polsce zaopatrzę się na maxa, bo już znalazłam sklep internetowy i kupię sobie to co zechcę i kropka. Problem jest taki, że oni tyle tego mają, że głowa boli trudno się zdecydować. Wszystkiego mieć nie można :))) 
A już w czwartek moje nowe DIY zainspirowane duńską wycieczką, mam nadzieję, że się Wam spodoba.
Pozdrawiam


2 commenti :

  1. Ale Ci zazdroszczę, bo z chęcią bym sobie w takim sklepie pobuszowała i to nie jednym. Mąż by musiał mnie wołami wyciągać hihi :)))
    Uściski

    RispondiElimina
  2. Też lubię tę markę. Ale, żeby w Danii nie mieli własnych produktów to dziwne. Chyba Polki wszystko wykupiły :-)

    RispondiElimina